sobota, 8 czerwca 2013

Słowem wstępu.

Zacznę od opowiedzenia krótkiej historii moich kocich osesków* . 

Moja kotka w tym roku miała już drugą w swoim życiu ciąże. Wszystko było wręcz wzorowo do czasu aż dzień porodu się oddalał. Powinna urodzic ok 20 maja, a tu nic. 

Zmartwieni pojechaliśmy w czwartek ( 06.06.2013) do weterynarza. Po zrobieniu USG oraz zdjecia rentgenowskiego wyszło, że kicia ma 4 kociaki w tym jendego najprawdopodobniej martwego. 
Podjeliśmy decyzje, ze trzeba operować. 

W piątek rano na świat przyszły 4 ŻYWE kociaki, całe czarne jak ich mama, niestety bardzo słabe. 

Na domiar złego ich mama się nimi nie interesowała, wręcz "buczała" i warczała. 

Weterynarz powiedział, że mają małe szanse na przeżycie.

O 17.30 pojechaliśmy po kotke, wtedy też ujrzeliśmy w inkubatorze jej maleństwa. Lekarka dała nam wybór, uśpienie , albo całodobowa opieka. 

Nie miałam serca ich uspać, wiec werdykt byl następujący "próbny tydzień" . Jeśli nie damy rady wracają do weta :( . 


_________________________________________

Po przybyciu do domu zrobiliśmy dwa posłania, dla mamy i osesków. Kicia zamiast zmeczenia i otępienia to szalal w najlepsze , dziwne, czyż nie  ? 

Maluchy dostały duzy kosz wyslany "barannem" : 


Poszliśmy zrobić pierwszą porcje mleka z MilVet'u . Podalwalismy im to strzykawka bo miały za małe pyszczki żeby ugryźć smoczek. Potem masaż brzuszków i do spania. 

 W oczekiwaniu na kolejny posiłek Dawid (mój chlopak) skonstruował zastępczy smoczek. Jest wystarczająco miekki i giętki żeby maluchy mogły z niego pić. O 23 poszło nam lepiej .

 Nocne karmienia wypadły na 2 i 4.30 w nocy. 
Kolejne miało byćo 7, niestety przysnęłam i dostały dopiero po 8 :(. 

 _______________

W chwili obecnej maluchy grzeje ich zastepcza mama - butelka z ciepłą wodą owinięta w skarpete: 




A małe kicie bardzo ją polubiły :


 


Maluchy przeżyły pierwsze 24 godziny, więc ich szanse na przeżycie wzrosły o jakieś 5 % ?  

Dalej bardzo się o nie martwie, ale mam nadzieję, że będą wystarczajaco silne by stawić czoła życiu. 



* Osesek - określenie świeżo narodzonego młodego ssaka, stosowane również przez cały okres karmienia młodego mlekiem matki.

3 komentarze:

  1. Jejku.. Bardzo dobrze sobie radzicie. Są śliczne. Czekam na kolejne wpisy. Trzymam za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże! Naprawdę Cię podziwiam dziewczyno. Niektórzy ludzie nawet zdrowe kociaki, którymi opiekuje się matka chcą zabić, bo potem będzie problem. Jak tak można?! Zabijać bezbronne stworzenia...

    Znakomicie, że takie osoby jak Ty istnieją jeszcze na tym świecie. Podjęłaś ten trud i mam nadzieję, że uda Ci się wyprowadzić te maluchy na prostą drogę. Będę obserwowała Twój blog, bo naprawdę jestem ciekawa co będzie z kociakami. Są cudowne!

    OdpowiedzUsuń